No i doigrałem się. Na własne życzenie. Wyszła ze mnie (skrywana od dawna) szowinistyczna męska świnia, stanęła obok, potoczyła wokół kaprawymi oczkami, zachrząkała zbereźnie i potrząsnęła zakręcnym ogonkiem*. Ten pożałowania godny fakt został ujawniony podczas ostatniej wywiadówki ku chwale V Zakładu, ku obronie czci blondwłosych uczennic i na pohybel wstrętnym seksistom, rasistom, masonom i cyklistom (do których ja też się, jak widać, zaliczam).
Zawsze mi się wydawało, iż jest odwrotnie: że to właśnie dziewczęta (bez względu na kolor włosów) mają u Dyrka pańskie życie moja słabość do płci pięknej (im płeć piękniejsza, tym słabość silniejsza) powodowała, że serce mi miękło i zamiast należnej bańki wpisywałem jednej i drugiej laluni do dziennika dopa, czasem detę, lub o zgrozo! czwórkę. Notabene, wiele dziewcząt bezwstydnie to wykorzystywało i nadal wykorzystuje, vide przypadek klasy 4d, co mi zresztą specjalnie nie przeszkadza, ze względu na znikomą społeczną szkodliwość czynu i zabawną formę jego realizacji.
Nic to, że udało mi się zachęcić N moich uczennic, aby wybrały jedyny słuszny kierunek studiów: informatykę. Niech się ujawni nauczyciel, który ma większe N ode mnie... (W branży pedagogicznej mawia się: Pokaż mi swoje N, a powiem Ci, kim jesteś.)
Nic to, że podczas realizacji projektów Diversity nasłuchałem się, jak bardzo dyskryminuję chłopaków, skoro tak gorąco zachęcałem nasze uczennice do zaangażowania się i tak bardzo rygorystycznie przestrzegałem parytetu płci w zespołach biorących udział w przedsięwzięciu, zgodnie zresztą z wytycznymi Motoroli.
Musiałem się jednak mylić, co potwierdzają fakty tegoroczne: aż dwie moje uczennice (które darzę wielką sympatią: Trysia i Sonia) zmieniły kolor włosów z blond na nie-blond. Był to widocznie z ich strony akt rozpaczy, nie zdzierżyły biedaczki moich złośliwości pod adresem rasy blondynek. Sonię zresztą staram się przekupywać czekoladkami, na Trysię jeszcze nie znalazłem sposobu, ale pracuję nad tym. (Chyba zaproszę ją ponownie na canelloni.
)
Całe szczęście dla nich, że rycerski duch w narodzie nie upadł. Znalazł się wśród kotów koleś, który stanął w obronie uciśnionych blondwłosych dziewic**. Dobra jest więc wiadomość dla wszystkich blondynek (z urodzenia, z farbowania lub z powołania):
Śpijcie spokojnie (na informatyce), ziomale czuwają!
|
() Dr Andrzej Dyrek Ojciec chrzęstny klas *.info Anonimowy dopisek |
* Wszelkie skojarzenia pomiędzy tym detalem anatomicznym, a ksywą jednego z uczniów klasy 4d, są jak najbardziej nieuzasadnione.
** Określenie dziewica użyte jest tutaj wyłącznie w aspekcie historyczno-etnograficzno-kolorystycznym, a nie takim, jak się wam kojarzy, świntuchy jedne...